środa, 28 maja 2014

Co czytały jak dorastały?



Zdjęcie z fejsbukowej strony Wydawnictwa Replika
Wydawnictwo Replika zorganizowało sympatyczny konkurs z okazji zbliżającego się Dnia Dziecka.
Od dziś, przez 3 dni, na fejsbukowej stronie wydawnictwa będą prezentowane sylwetki autorek, które wydały książki w Replice, wraz z ich wspomnieniami dotyczącymi lektur z dzieciństwa.
Zabawie będzie towarzyszyć konkurs z nagrodą książkową.



A to moje wspomnienia:


Co czytałam, gdy dorastałam? Lista byłaby długa, dlatego ograniczę się do kilku najważniejszych tytułów i pewnie nie będę oryginalna. Jako dziecko bardzo lubiłam baśnie, zbiór opowiadań Astrid Lindgren "Nils Paluszek" i „Dzieci z Bullerbyn”.
Później czytałam wielokrotnie wszystkie tomy o Ani z Zielonego Wzgórza, a jako nastolatka zakochałam się w "Wichrowych Wzgórzach" i „Przeminęło z wiatrem”.
Czytałam też książki Krystyny Siesickiej (czytam je do dziś) i wielokrotnie "Słoneczniki" Haliny Snopkiewicz.

Gdybym miała wymienić tylko jedną książkę, to wybrałabym zbiór opowiadań "Nils Paluszek", który jest dla mnie hołdem złożonym dziecięcej wyobraźni. Do dziś pamiętam jak bardzo przeżywałam tamte historie, marzyłam o lalce Mirabelli, chowałam korale do doniczki z kwiatami i naprawdę bałam się rozbójników. Miałam wydanie z 1966 roku, z cudownymi ilustracjami Hanny Czajkowskiej. Kochałam tę książkę, czytałam ją wiele razy, a kiedy byłam chora, czytał mi ją tata. Kiedyś podarowałam ją swojej polonistce z liceum (dla jej dziecka).

Od pewnego czasu próbowałam ją kupić, ale wszędzie trafiałam tylko na późniejsze wydania, które nie mają już tej magii (inna szata graficzna, inne ilustracje). Kiedy straciłam nadzieję, egzemplarz z 1966 roku pojawił się na Allegro. Było to na drugi dzień po zaproszeniu mnie do udziału w wydarzeniu "Co czytały jak dorastały?" i jest dowodem na to, że synchronizacja istnieje.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz