poniedziałek, 4 marca 2013

Wybór Parysa


Historię zapoczątkowała bogini niezgody, której nie zaproszono na pewną ucztę weselną. Urażona Eris zjawiła się niespodziewanie na przyjęciu, niczym zła wróżka na chrzcinach Śpiącej Królewny, i rzuciła na stół złote jabłko z napisem: „Dla najpiękniejszej”.  Ten gest spowodował wielkie zamieszanie wśród bogiń, ale prawdziwe piekło rozpętało się pomiędzy Herą, Ateną i Afrodytą. Każda z nich uważała, że to dla niej przeznaczone jest złote jabłko i nie zamierzała ustąpić. Żaden z obecnych bogów nie był w stanie ich pogodzić, zatem Zeus zdecydował, że konflikt rozsądzi Parys. Ów młodzieniec był synem króla Priama i królowej Hekabe. Przed narodzinami jego matka miała sen, że urodziła płonącą pochodnię, od której spłonęła cała Troja. Zdaniem wyroczni sen oznaczał, że nowonarodzony przyczyni się do upadku państwa. Żeby zapobiec tragedii Parys po urodzeniu został porzucony w górach. Od śmierci ocaliła go niedźwiedzica, która zaopiekował się nim i wykarmiła. Przygarnięty potem przez jednego z pasterzy, wyrósł na pięknego, wiodącego spokojne i beztroskie życie młodzieńca. Do niego właśnie wysłał Zeus swojego posłańca Hermesa razem z kłócącymi się boginiami. Parys zdawał sobie sprawę, że jeśli wybierze którąś z nich, ściągnie na siebie gniew pozostałych. Nie wiedział, co ma uczynić, więc poprosił każdą z bogiń o to, żeby po kolei stanęły przed nim. Pierwsza podeszła Hera i obiecała Parysowi władzę i bogactwo. Potem Atena kusiła młodzieńca darem mądrości i rozwagi, które pozwolą mu wygrać każdą walkę. Na końcu podeszła Afrodyta i obiecała Parysowi najpiękniejszą kobietę świata – Helenę, żonę króla Sparty, Menelaosa. Ta właśnie obietnica spowodowała, że złote jabłko trafiło do rąk bogini miłości, a Hera i Atena odeszły w gniewie, knując zemstę. Jak wiemy, podczas nieobecności Menelaosa, Parys porwał Helenę, a pomogła w tym Afrodyta, która odebrała Najpiękniejszej rozum, a w zamian sprawiła, że zapragnęła gorąco młodego księcia. Kiedy król wrócił do Sparty, kochankowie już zdążyli uciec do Troi. To wydarzenie stało się bezpośrednią przyczyną wolny trojańskiej, w wyniku której Troja została zrównana z ziemią.

Niektórzy twierdzą, że Parys był młody i niedoświadczony, dlatego w swoim wyborze kierował się głosem serca. A jeśli wybrałby władzę i bogactwo? Albo mądrość i rozwagę? Czy wtedy byłoby lepiej? Czy dałby dowód większej dojrzałości? Cóż, każdy wybór pociągnąłby za sobą gniew i zemstę dwóch pozostałych bogiń. Jako osoba utkana z emocji podążam za głosem serca. Dlatego, kiedy rozum nakazuje mi odmówić sobie czekolady, wzdycham i przypominam sobie, że przecież „życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok”. Ale gdyby tylko o czekoladę chodziło! Całe życie to wybory. Dlatego kiedy rozum wymachuje mi nad głową swoim mieczem, otwieram zeszyt z cytatami i wyszukuję właśnie ten: „Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś.” (Mark Twain). Co będzie, gdy u kresu ziemskiej tułaczki położę się na katafalku z gromnicą przy głowie? Co sobie pomyślę? Tego nie zrobiłam, tamtego sobie odmówiłam, czegoś się bałam... I co? Zaraz zapakują mnie do drewnianej skrzynki lub spalą (jeszcze nie zdecydowałam;-) Czas minął, już jest za późno. Podążanie za głosem serca jest może bardziej bolesne, ale życie ma lepszy smak. Możliwe, że wiele osób nie zgodzi się ze mną, ale… to właśnie kwestia wyboru.


2 komentarze:

  1. no wlasnie, ja wielokrotnie w swoim zyciu " chce a sie boje " I nic nie robie

    OdpowiedzUsuń
  2. Odsunąć decyzję w czasie.
    Gen. Franco, ponoć, miał w swoim biurku dwie szuflady:
    w jednej były sprawy, które czas rozwiązał, a w drugiej - które dczas rozwiąże.

    OdpowiedzUsuń