piątek, 1 marca 2013

Co się kryje w moich oczach?


Po wielu latach, niespodziewanie spotkałam Chrisa. Rozpoznałam go bez trudu, ponieważ wyglądał jak starsza kopia samego siebie sprzed lat. Identyczna fryzura z tą różnicą, że teraz jego ciemne, falujące włosy były poprzetykane srebrnymi, połyskującymi nitkami; to samo bezczelne spojrzenie, koszula z rozpiętym kołnierzykiem i obowiązkowy granatowy fular w białe grochy pod szyją, który wyśmiewałyśmy z Emilią na każdych zajęciach. Ta sama figura, te same gesty... Zapisałam się na wakacyjny, intensywny kurs angielskiego do jednej ze szkół językowych i tam go ponownie spotkałam. Okazało się, że jest nauczycielem w grupie, do której mnie przydzielono po zrobieniu testu weryfikującego poziom znajomości języka. Nie wiem, czy bardziej zaskoczyło mnie to, że się spotkaliśmy ponownie po tylu latach, czy to, że go rozpoznałam, czy wreszcie to, że on poznał mnie.

* * *

Miałam siedemnaście lat, chodziłam do liceum i uczyłam się dodatkowo angielskiego w jednej z nielicznych wtedy szkół językowych. Podobnie, jak teraz, był moim nauczycielem. Trzydziestoletni Amerykanin polskiego pochodzenia, który wrócił do kraju przodków. Na początku robił wrażenie typowego, nudnego wykładowcy, który nie jest w stanie niczym zaskoczyć. Tak myślałam do czasu, gdy pewnego dnia po zajęciach zatrzymał mnie przy drzwiach. 
- Magda, poczekaj, czy możemy wyjść razem? 
- Tak, oczywiście – odpowiedziałam lekko zdziwiona. 
On założył płaszcz, wziął teczkę i zeszliśmy razem po schodach. 
- W którą stronę idziesz? Odprowadzę cię i pogadamy. 
- Idę na przystanek autobusowy. – Zerknęłam na niego z ciekawością. – Co to za sprawa? 
Obrzucił mnie nieodgadnionym spojrzeniem. 
– Wiesz, Magda, przyglądam ci się od jakiegoś czasu. Masz ładną, interesującą twarz i dobrą figurę… Chciałbym cię fotografować. 
- Słucham? – Wytrzeszczyłam na niego oczy. 
- Mam studio fotograficzne, robię zdjęcia, czasem organizuję wystawy… Chciałabym cię fotografować - powtórzył. 
- Nie wiem, co powiedzieć, jestem kompletnie zaskoczona – wydusiłam z siebie. – Muszę to przemyśleć. 
- Oczywiście, rozumiem. Zastanów się i daj mi odpowiedź na następnych zajęciach - poprosił. 
- Pomyślę. – Pożegnałam się z nim na moim przystanku. 
Jechałam autobusem i nie wiedziałam, co myśleć na temat otrzymanej propozycji. Wbrew pozorom wcale nie skakałam ze szczęścia. Przeciwnie, czułam się tak, jakby oblepiało mnie coś śliskiego i nieprzyjemnego, a przecież Chris tylko komplementował mój wygląd. 

Jedyną osobą, której mogłam się zwierzyć, była moja przyjaciółka Marysia. Umiała trzymać język za zębami i stąpała mocno po ziemi. Po wysłuchaniu mnie, zapytała: 
- I co zrobisz? Zgodzisz się? 
- Nie wiem - odpowiedziałam. – Właściwie nie mam się do czego przyczepić, ale intuicja mi mówi, że jest jakieś drugie dno. 
- Właśnie! – podchwyciła Marysia. – Co on dokładnie powiedział? Coś o twarzy i figurze... Moim zdaniem chce ci pstrykać rozbierane fotki – stwierdziła z przekonaniem. – Gdyby robił portrety, to mówiłby tylko o twarzy, prawda? 
- Tak myślisz? Że tu jest haczyk? Może chce mnie fotografować w ciuchach? 
- Magda, w jakich ciuchach?! – Przyjaciółka parsknęła śmiechem. -  Chyba nie w twoich dżinsach i golfie?! Gdyby robił zdjęcia dla jakiegoś pisma młodzieżowego, to jeszcze… Ale nie wspominał o tym, prawda? 
Zadzwonił dzwonek na lekcję obwieszczając koniec naszej rozmowy. Kilka dni później przekonałam się, że Marysia miała rację. Wychodząc z następnych zajęć tak manewrowałam, żeby Chris mnie nie zaczepił, ale po kolejnych nie dałam rady. Zaciął się suwak w mojej torbie i walczyłam z nim zawzięcie. W międzyczasie wszyscy wyszli już do domu i zostaliśmy tylko ja i on. 
- Magda, zastanowiłaś się nad moją propozycją? – zapytał. 
- Myślałam o tym – przyznałam. – Mam kilka pytań. 
- Oczywiście! – Chris przerwał mi. – Nie powiedziałem wtedy nic o pieniądzach, ale naturalnie uzgodnimy stawkę tak, żebyś była zadowolona. 
Pieniądze, pomyślałam. To mi nie przyszło do głowy. Moje własne pieniądze. 
- Interesuje mnie, jakie to będą zdjęcia. - Spojrzałam mu prosto w oczy. 
- Ach, tak. Czarno-białe. – Błysnął zębami w uśmiechu. –  Nie robię koloru. 
- Chodzi mi o coś innego… - Zastanawiałam się, jak zapytać wprost, a on albo nie domyślał się, albo udawał i nie zamierzał mi pomóc. – Chciałabym wiedzieć… w jaki sposób będziesz mnie fotografował? Co ze mnie będzie na tych zdjęciach? 
- Rozumiem… Robię akty. 
- Proszę? – Otworzyłam szeroko oczy. – Chcesz powiedzieć, że proponujesz mi pozowanie bez ubrania? Nago? 
- Tak. – Wzruszył ramionami. – Nie rozumiem, czemu to cię tak dziwi. To normalna, artystyczna fotografia, a ty dostaniesz zapłatę. Mówiłem, że masz świetną figurę. 
- Nie. 
- Słucham? 
- Powiedziałam „nie” – powtórzyłam. – Nie zgadzam się na rozbierane fotki. 
Popatrzył na mnie już bez uśmiechu. 
- Nie to nie – odpowiedział chłodno. – Twoja strata. Wiele dziewczyn chciałoby dostać taką propozycję. 
- To zwróć się do nich, ja dziękuję. - Zamek wreszcie zaskoczył i mogłam zamknąć torbę. – Bye, bye! – rzuciłam przez ramię i wyszłam. 
Szłam ulicą oddychając głęboko, żeby powstrzymać falę ogarniającej mnie złości. Co za bezczelny typ! - myślałam.

* * *



Dokuczał mi potem do końca semestru, ironizował, punktował każdy mój błąd, a ja nic nie mogłam zrobić. W tamtych czasach pewne rzeczy uchodziły bezkarnie. Dziś wyleciałby z hukiem ze swojej posady. Przypomniałam sobie tę rozmowę patrząc na Chrisa w czasie pierwszej lekcji kursu wakacyjnego. Po zajęciach podszedł do mojego stolika. 
- Pamiętasz mnie? – zapytał. 
- Tak. – Kiwnęłam głową, a on roześmiał się. 
- Balansowałem na krawędzi. Dziś ktoś mógłby to podciągnąć pod molestowanie. 
Znów poruszyłam głową patrząc na niego zmrużonymi oczami, a on mówił dalej: 
- Pewnie myślisz, że chciałem wtedy cię uwieść… 
- A chciałeś? 
- Tak. Prokurator już cię nie chronił, a ja dostawałem zawrotów głowy na myśl o tym, co ukrywasz pod luźnymi swetrami. – Prześlizgnął się oczami po mojej sylwetce. 
- Widzę, że wciąż jesteś obleśnym zboczeńcem – stwierdziłam ze śmiechem. – Nigdy bym się z tobą nie przespała. Byłeś dla mnie za stary, a poza tym miałam wtedy chłopaka, którego kochałam. 
- No cóż… To już przeszłość. Zapamiętałem cię, bo byłaś jedyną dziewczyną, która wtedy mi odmówiła. 
- Jakie to typowe! – zakpiłam, ale on nic nie zrozumiał. 
- Słuchaj, Magda! Wciąż fotografuję. Nie masz pojęcia co mógłbym wydobyć z twoich oczu… 
- Mam pojęcie, mówiła mi przyjaciółka, która zajmuje się wizażem. Nie jestem zainteresowana twoją ofertą, Chris, ale życzę ci powodzenia – machnęłam ręką i poszłam do sekretariatu szkoły. Poprosiłam o przepisanie mnie do innej grupy.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz